Logo
Published on

To po co robić dalej konsole?

Authors
  • avatar
    Name
    Alina Rosa
    Twitter

Generalnie dupa. Sony wielce ogłosiło, że ze styczniem 2028 kończy produkcję fizycznych nośników dla nowych gier na PlayStation. Nawet nie doprecyzowali, że 4, czy 5, tylko ogólnie. PS6 będzie tym wszystkim, o czym Microsoft marzył by był Xbox One ponad dekadę temu. W tym samym momencie, Sony wykorzystało dobry timing by ogłosić, że przy okazji zamykają cyfrowe sklepy dla PS3 i PS Vity.

To tak żeby ludzie czytający pierwszą notkę wiedzieli na co się zanosi.

Pierwszym martwym kanarkiem było Take Two potwierdzajace, że GTA VI nie wyjdzie wcale na płytce. Na początku myślałam, że oho, gigant wywiera presję na branży bo kto mu kurwa zabroni. Nie ma używek, można sprzedać wiecej kopii. Teraz widać, że to nie samo widzimisię TT, ale 2/3 branży konsolowej.

Nie będziecie mieli nic i będziecie się z tego cieszyć.

Ale można powiedzieć "przecież cyfrówki mamy od lat, i na takim pececie nikt nie kupuje przecież gier na płytkach". I to nie byłoby nawet kłamstwo. Różnica jest jednak taka, że pecet to otwarty ekosytstem, gdzie możesz kupić grę bez DRM na GOGu czy itch.io, odpalić ja Windowsie (tfu!) albo Linuchu. Albo lepiej po prostu zbootować Dooma z poziomu UEFI. I na PC wciąż mamy podobne problemy, które teraz widać lepiej przy okazji ostatnich decyzji Sony. Na Steamie nie kupujesz gier, tylko licencję. Ale masz opcję do tego, by tego nie robić. Cholera na Steam Machine nawet nie potrzebujesz Steama by grać (no, plus minus Steam Controller, ale to temat na drugą ścianę tekstu).

Chodzi w zasadzie o skutki czysto cyfrowej dystrybucji.

Koniec rynku wtórnego, koniec pożyczania. Sony w 2013 wrzuciło taki oto instruktaż do dzielenia się grami. Przekazujesz pudełko z ręki do ręki. No to za 1.5 roku już tak nie zrobisz. To też nie tak, że w cyfrowym świecie się nie da. Gry bez DRMu możesz zzipować i komuś wysłać. Nawet Steam, na którym też nic nie jest twoje, ma Family Sharing. Ale dla Sony, i Microsoftu, i każdego wydawcy każda kopia na rynku wtórnym to potencjalna strata. Po co pozwalać ludziom odsprzedawać płytki za stówkę jeśli możesz ich zmusić do płacenia tobie tych stówek 3, jak i nie 4. Gry tańsze nie będą. Nie wątpię w koniec wyprzedaży. Steam jest cyfrowy i Summer, czy Winter sales nie istniałyby gdyby nie napędzały tej maszyny drukującej pieniądze. Nie zmienia to faktu, że wyprzedaże u Sony czy MS nie będą konkurować z płytką Fify na Allegro, tylko tajemnicznymi wykresami kogokolwiek kto ustawia cele finansowe na kwartał.

Za tym idzie wykluczenie cyfrowe. Nie wszyscy mieszkają w miastach, nie wszyscy mają światłowód. W Polsce przynajmniej nie mamy data caps, więc może i będzie ściągało się tydzień, to nie zabulisz extra bo gra waży 150 GB kiedy masz limit 30. No inne kraje świata nie są tak hojne. I tak, w XXI wieku gry na płytkach wciąz nie zawsze są grywalne bez Day-1 patcha (posuzkajcie sobie jak wygląda Cyberpunk 2077 na płytce, ale heca). Nie zmienia to faktu, że w całą kupę gier wciąż da się zagrać, no i patch nie zawsze waży tyle samo co całość.

Ale i tak najgorszy jest fakt, że zapłacisz za nic.

Formalnie, za dostęp do gry. Dostęp, który kiedyś się skończy, nie wiesz w sumie kiedy, bez powodu, bez backupów. Takie realia już widać przy zamknięciu sklepów trójki i Vity. Chcesz zagrać na legalu po bożemu w Personę 2 (którąkolwiek)? Szukaj CD-ka i UMD na ebay-u. PS6 nie będzie miało już tego luksusu. Kiedy Persona 6 będzie retro po prostu przestanie istnieć. I niekoniecznie nawet dlatego, że Sony nie będzie chciało się utrzymywać infrastruktury. Równie dobrze, to może być licencja, jak teraz, gdy ze sklepu i kont użytkowników usunięto setki filmów. Od tak, już ich nie masz. Wkurza mnie to jak gry traktowane są jak produkt na półce, expandable, a nie sztukę jaką są. To jakby pewnego dnia przestano drukować nwm Anię z Zielonego Wzgórza, potem usunięto wsztyskie ebooki ze sklepów i powiedziano, że nigdy nie wróci. Brzmi śmiesznie? To jest to samo.

Koniec kopii, koniec archiwów. Gry powstaną by przez chwilę ktoś w nie pograł i finalnie zostały zapomniane przez historię. Zaplanowane lost media. Dosłownie jedynym ratunkiem dla sztuki będzie piractwo. Jak ja mam nadzieję, że PS6 i jakkolwiek debilnie nazwą kolejnego Xboxa zostaną zhackowane w ekspresowym tempie. Albo jeszcze bardziej, niech te konsole przestaną istnieć. Bo po co.

Jaki jest sens konsoli kiedy na nasze będzie kosztować z 4-5 koła, gry tyle samo, czy droższe niż na pececie. Exclusivy? Które w zasadzie od lat są sztuczną linią działową między i peesami, i xklockami od pecetów. Chuj, że Micro$oft nie będzie mieć żadnych jak zamkną wszystkie studia. Ale serio bulić ponad minimalną krajową by zagrać w The Last of Us re-re-re-remastered? Cyrk. Przynajmniej Nintendo, które w tym temacie też nie jest niewinne, oferuje jakiś fajny hardware.

Najlepszym wyjściem imo, bo nie ma chuja, że cofną decyzję, byłoby jakby ludzie przerzucili się na pecety. Przy dzisiejszych cenach ramu to walony Steam Machine nie wygląda źle. Według mnie bez fizycznych nośników konsole do gier tracą swój sens istnienia. I żeby nie było, że nie wspominam o Nintendo, któremu finansowo też by było na rękę żeby gry były tylko cyfrowe. Game Key Cards to placebo, które przestanie działać w tym samym momencie co reszta cyfrówek swojej generacji. Ale w tym festiwalu strzelania sobie w stopę jeszcze nie pociągnęli za spust, i mam nadzieję, ślepą, słabą, w sumie to taką na 0.001%, że tego nie zrobią. Ech i tak pewnie zrobią, ale że sa pół generacji zawsze do tyłu, to pewnie dopiero przy kolejnej konsoli.

Anyway jeśli doczytaliście aż do tego momentu, to zróbcie sobie przysługę i kupcie jakiegoś indyka na itchu. Albo zacznijcie skupować masowo płytki z backlogiem, bo im bliżej 2028, tym będzie tylko drożej.